Czasem jest tak, że jak mocno byśmy nie próbowali, pewne rzeczy się nie udają i nie mamy bladego pojęcia z jakiego powodu. Kolejne próby powodują tylko wzrost frustracji i spadek wiary we własne możliwości. Tracimy czas i energię na zadanie, które w teorii powinno nie sprawić większego problemu. Dziś lista 10 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, kiedy znajdziemy się w takiej sytuacji. Jest to moja subiektywna lista i krótkie podsumowanie moich doświadczeń i obserwacji.

Sad

Używając słowa “projekt”, w dalszej części wpisu, mam na myśli każdą rezultat, do którego osiągnięcia wymagane jest wymaganie więcej niż jednej czynności. Nie chodzi tylko i wyłącznie o jakieś większe “projekty” 😉

1. Dystraktory

Może teraz napiszę ważnego maila, który musi być wysłany jeszcze dziś. Nic prostszego! Nie zajmie mi to więcej niż pół godziny… O! Ktoś napisał na Facebooku. Odpisanie na taką wiadomość to kwestia tylko kilku sekund. A może to coś ważnego?

Kolega dzwoni. Jeśli dzwoni to musi mieć jakąś pilną sprawę. Wiem, że muszę napisać tego maila, więc odbiorę i gdyby rozmowa się przeciągała to grzecznie mu powiem, że muszę już kończyć.

Tym razem powiadomienie… Tylko ktoś mnie oznaczył pod jakimś zdjęciem. Nic ważnego.

I właśnie w ten sposób uciekają kolejne minuty. Odpisanie na wiadomość to zaledwie moment. Tak samo jak szybka rozmowa przez telefon. Żaden problem!

Tylko dlaczego minęła już godzina, a ja nie jestem nawet w połowie pisania maila?

To ile czasu upływa na te drobnostki to jedna rzecz. Ale to ile czasu musimy poświęcić na to, aby wrócić do poprzedniego toku myślenia i zebrać swoją koncentracje to już zupełnie inna sprawa.

O pozbywaniu się tych małych rozpraszaczy napiszę w innym artykule. Tutaj jedynie chcę zaznaczyć, ile tak na prawdę czasu możemy stracić przez dystraktory.

Ja z początku myślałem, że to jakieś nieporozumienie. Jak z powodu kilkunastosekundowych, nieplanowanych przerw, mogę tracić całe godziny.

2. Bałagan w głowie

Mam na myśli tutaj ten szum w głowie, który raz na jakiś czas wyrzuca nam sprawy o których powinniśmy pamiętać. W najmniej odpowiednim momencie.

Niestety sprawy bieżące nie nadają się do przechowywania w pamięci krótkotrwałej. Dlatego każde zobowiązania jakiego się podejmiemy czy rzecz o której powinniśmy pamiętać, zaśmieca umysł. W tym świetle popularne stwierdzenie “Mam tyle spraw na głowie!” potwierdza się w praktyce. Wszystko czego nie zapiszemy na jakimś zewnętrznym nośniku, takim jak kartka czy notatka cyfrowa, zostaje w naszej pamięci.

Szerzej o tej tematyce traktuje książka “Getting Things Done”, którą miałem przyjemność o ostatnio przeczytać. O tej pozycji szerzej opowiem w jednym z kolejnych postów 😉

Sposobem na szybkie uporządkowanie sobie potoku myśli jest zapisanie ich wszystkich na kartce. Po prostu siedzimy przez kilkanaście minut i każdą myśl zapisujemy na kartce, czy też kilku. Nasz mózg przestanie się na chwilę nimi zajmować, a my zdobędziemy szerszy punkt widzenia na to co nas tak na prawdę niepokoi i czym powinniśmy się zająć, aby pozbyć się tego uczucia.

3. Brak celu

To problem z jakim zdecydowanie najczęściej się spotykałem. Jeśli nie potrafisz w jednym zdaniu opisać tego co jest Twoim ostatecznym celem danego działania, to niestety możesz zmarnować mnóstwo czasu i energii na krążenie wokół rozwiązania.

Oprócz braku ustalenia samego celu, problemem w moim odczuciu jest także jego mała precyzyjność. Dobry cel to taki, który można spakować do samochodu. Czyli wyobrazić go sobie i zmierzyć. To jak precyzyjnie należy określać cele i ile temu czasu wato poświęcić to temat na oddzielny wpis.

W prostszych projektach wystarczy pojedyncza kartka papieru z jednym zdaniem, które jednocześnie określi co próbujemy osiągnąć, a z drugiej będzie nam o tym celu przypominać.

4. Brak energii

Wyśpię się jak będę w grobie…
Jak skończę, to skoczę po coś do jedzenia…
Nie mam czasu na przyjemności, jest robota do zrobienia…” i tak dalej.

Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że te kilka aspektów, o których czasem się zapomina, robią olbrzymią różnicę. Nie będę udawał eksperta od zdrowego trybu życia, ponieważ nim nie jestem. Powszechnie dostępne są rozbudowane źródła wiedzy na ten temat, gdzie można zasięgnąć wartościowych informacji.

Warto jest jednak zastanowić się nad kilkoma ważniejszymi czynnikami, które składają się na to czy w danym momencie mamy zapas energii czy go nie mamy. Są to:

  • sen,
  • dieta,
  • nawodnienie,
  • czas spędzany na świeżym powietrzu
  • aktywność fizyczna.

Nie zdawałem sobie sprawy jak jeden brakujący element tej układanki może zepsuć mi cały dzień lub skutecznie sabotować przez dłuższy czas.

5. Strach

Często paraliżuje i ogranicza. Ja znalazłem u siebie trzy główne lęki, które po głębszej analizie okazały się bezpodstawnymi projekcjami moich obaw.

  • Lęk przed reakcją innych – zazwyczaj w tym przypadku w ostatecznym rozrachunku reakcje były albo obojętne albo pozytywne, a więc sam lęk nie miał podstaw od początku do końca.
  • Lęk przed sukcesem – to może się wydawać co najmniej dziwne, ale czasem, po głębszej analizie bałem się właśnie tego, że coś mi wyjdzie.
  • Lęk przed porażką – chyba najczęściej miałem z nim do czynienia i bardzo często też o nim słyszałem. Przydaję się wtedy pytanie pomocnicze “Co najgorszego może się stać, jeśli nie uda mi się x”. I właśnie wtedy okazuje się, że nie ma co się stresować.

Strach bywa najlepszym przyjacielem, ponieważ ostrzega przed niebezpieczeństwami. Z drugiej jednak strony warto pozostać świadomym czego się boimy i czy na pewno jest się czego bać.

6. Brak wiary

To dość wstydliwy i osobisty punkt.

Czy na pewno wierzysz w to co robisz?

Jeśli tak to jak oceniasz realne szanse powodzenia?

Niektóre spekulacje, które opierają się na zdroworozsądkowej analizie sytuacji, mają bardzo realne przełożenie na rzeczywistość. Natomiast często spotykałem się z sytuacją, gdzie ktoś podchodził do danej sprawy z przekonaniem graniczącym z pewnością o tym, że dana sprawa nie może się udać.

Takie podejście podcina skrzydła, nie tylko komuś z takim nastawieniem, ale również wszystkim osobą zaangażowanym w dany projekt.

7. Brak pasji

Myślę, że jest to dość popularne marzenie.

“Robić w życiu tylko i wyłącznie to co się kocha”.

Oczywiście ta utopijna wizja jest niemal niemożliwa, ale czy na pewno?
Czy projekty w jakie się angażujesz na pewno są tymi, które najbardziej Ci odpowiadają?

Często zdarzało mi się, że zajmowałem się projektami i wydarzeniami, które tak na prawdę nie były zgodne do końca z tym co mnie interesuje. Takie sytuacje wynikały z różnych przyczyn. I czasem żałuję do dziś, że nie rezygnowałem z nich na początku. Możliwe, że wtedy mógłbym poświęcić większą ilość czasu na rzeczy, które by mnie na prawdę wciągnęły.

8. Otoczenie

Chodzi tutaj zarówno o przedmioty, miejsca w jakich przebywamy i o ludzi z którymi spędzamy czas.

Warto zadbać o to, aby korzystać z najlepszych dostępnych w aktualnym momencie narzędzi.

Na przykładzie pracy programisty, może być to zadbanie o najnowsze aktualizacje, wtyczki do programów ułatwiające prace czy też sprzęt o odpowiedniej wydajności. W pewnym czasie nie doceniałem wartości dobrze dobranych narzędzi do swoich potrzeb. Dopiero kiedy poświęciłem temu zagadnieniu trochę więcej czasu, przekonałem się o tym, że była to wartościowa zmiana.

Czynnikiem, który może źle wpływać na produktywność może być też bałagan w pomieszczeniu, w którym staramy się pracować. Albo rzecz tak banalna jak brak świeżego powietrza czy nieodpowiednia temperatura.

9. Sztuczne ograniczenia

Nie ma dla mnie twardszych barier niż te, którą sam sobie stawiam. W wielu przypadkach docierałem tak daleko, jak sam sobie to ustaliłem. I ani kroku dalej.

Bardzo możliwe, że gdyby nie te wymyślone limity, byłbym gdzie indziej niż teraz. Na szczęście na zmiany nigdy nie jest za późno.

Tą ostateczną barierę nie do przekroczenia stawiają też osoby z otoczenia. Nie wiedzą o tym, że ich ograniczenia nie koniecznie muszą być też moimi ograniczeniami.

10. Niejasne zasady

Jest to przypadek zbliżony do punktu 3. Tym razem jednak robię coś, wiem w jakim celu, ale nie do końca potrafię określić na co mogę sobie pozwolić i jakich środków użyć. Nie do końca zdaję sobie sprawę z tego jaką część odpowiedzialności na siebie biorę. Mam za mało danych, żeby realistycznie ocenić ryzyko.

Tutaj również warto jest sobie jasno określić i zapisać zasady i wartości jakimi będziemy się posługiwać w trakcie realizacji danego projektu. Taka papierowa ściąga często przydaje się przy podejmowaniu decyzji czy określaniu kolejnych działań.

Słowem podsumowania

Jest to tylko część problemów jakie stają na drodze do osiągnięcia zamierzonych rezultatów. Oczywiście są ich setki, a wspomniane wyżej odnoszą się do moich osobistych przemyśleń i obserwacji.

Uważam, że zgodnie z zasadą Pareto 80% niepowodzeń można wyeliminować poprzez usunięcie 20% przeszkód. Warto więc szukać tych przeszkód, żeby móc je omijać.

Jest to też swojego rodzaju “lista – przypominajka” czy też checklista, na którą można zerknąć w momencie zacięcia się na jakimś zadaniu.

Kolejny wpis będzie już bardziej pozytywny, bo o mocnych stronach osobowości i o tym jak je rozpoznać.